Pytanie do tych co stoją po…

Pytanie do tych co stoją po prawej stronie barykady i wspierają czym się da PiS…
Powiedzcie mi jak się czujecie z faktem, że Polski ład został wczoraj przegłosowany, a wejdzie w życie od 1 stycznia tego roku (nad samym tym ładem nie chce się zagłębiać, więc proszę bez dyskusji i tym projekcie), a przedsiębiorcą daliście tylko 2 miesiące na przygotowanie się do zmian? XDDD
Tak trudno było Kaczafiemu spojrzeć sobie w twarz i przesunąć wejście w życie tego projektu do 2023 r. z wieloma poprawkami (umówmy się to nie jest dopracowany projekt i nie dilujcie z tym), bo pewnie elektorat by nie odczuł zmian i nie zagłosował by na PiS…
#4konserwy #neuropa #bekazpisu #ekonomia #podatki #biznes

Na dobranoc prawilnie…

Na dobranoc prawilnie przypominam, że oficjalne założenia budżetowe są takie, że średnioroczna inflacja w 2021 roku wyniesie 3,1%, a w 2022 wyniesie 2,8%. Tak, tak, jeszcze w czerwcu tego roku rząd zakładał, że inflacja teraz będzie w celu, a potem zacznie spadać. No to na razie wywaliło ją w kosmos. XD

https://next.gazeta.pl/next/7,151003,27177210,rzad-podal-zalozenia-budzetowe-na-2022-przewidywana-inflacja.html

#nieruchomosci #mieszkanie #ekonomia #gospodarka #inflacja #pieniadze #stopyprocentowe

Zaczyna się. W pubPISlicznej…

Zaczyna się.
W pubPISlicznej telewizji, śniadaniowa TV – zaczynają ludzi uświadamiać, mówić coraz śmielej o podwyżkach cen w sklepach.
Wcześniej „Polacy się bogacą”, czy „Niemcy zazdroszczą nam dobrobytu”, obecnie już mówią o wzrostach cen. Do owieczek ma zacząć docierać, że będzie tylko drożej.

W listopadzie i grudniu podwyżki stóp procentowych, które nic nie dadzą. Pewnie znowu będzie to 0,5%, więc inflacja zje Polaków w przyszłym roku.
Może nie będzie to druga Wenezuela, ale ludzie zadłużeni po korek i zarabiający najniższą będą bankrutować.

#pis #bekazpisu #gownowpis #ekonomia #tvpis

Tak to się kończy, gdy na…

Tak to się kończy, gdy na ważnych i istotnych stanowiskach lądują ludzie z politycznego nadania. Najpierw jest gadka o kwiku świń oderwanych od koryta, potem jest śmiesznie bo fajnie się pośmiać z wypowiadanych głupot, a na koniec zwykli ludzie wybierają produkty z najniższej półki.

pokaż spoiler #polska #ekonomia #gospodarka #heheszki #inwestycje #finanse #neuropa #bekazpisu

Zauważyłem u kredyciarzy…

Zauważyłem u kredyciarzy proces wyparcia złych wiadomości.
Nieświadomie stosowane mechanizmy obronne powodują, że ludzie nie widzą oczywistych prawd.
Zajebani kredytem na kilkanaście, kilkadziesiąt lat, ale…. wzrost raty o 200zł, to nie dużo, kupiłem w dobrym momencie, teraz bym zapłacił o 40k więcej itp itd
Na ich miejscu zacząłbym rozglądać się za mocną gałęzią i stosunkowo grubym sznurem.

#nieruchomosci #mieszkanie #inflacja #ekonomia #gospodarka #pieniadze #kredythipoteczny

Chiny wprowadzają podatek katastralny

Rządzący krajem komuniści wiedzą, że przytarcie nosa Evergrande i ukrócenie patologii w deweloperce to tylko jedna strona równania. Władze Państwa Środka przechodzą do kolejnego etapu ofensywy mającej na celu schłodzenie rynku nieruchomości – wprowadzenia podatku od wartości nieruchomości.

Wiecie czego mi brakuje w…

Wiecie czego mi brakuje w sporze Kaczyński-UE? Tego, co można byłoby wygrać.

W normalnym sporze albo się przegra i się coś traci, albo się wygra i się coś zyskuje. Tutaj Kaczyński rozpętał spór, w którym jak przegramy, to stracimy środki unijne albo w ogóle wylecimy z UE. Jak wygramy to… absolutnie nic nie zyskamy, w najlepszym przypadku będziemy na pozycji wyjściowej ¯_(ツ)_/¯

Przecież to jest jakiś piramidalny absurd. W życiu nie widziałem tak idiotycznego sporu i nie rozumiem, jak w ogóle ktokolwiek może popierać Kaczafiego.

#polityka #bekazpisu #polska #uniaeuropejska #zarobki #finanse #ekonomia

Ledwo run na kurniki…

Ledwo run na kurniki wyhamował, a banki już spieszą z wiadomością, że nie ma żadnej bańki i zapraszają do brania pod korek. XD A żeby było lepiej to ci sami analitycy pisali pół roku temu, że spadki będą, a owszem, ale jakby podniesiono stopy, a przecież stopy będą podniesione dopiero w drugiej połowie 2022. No a teraz, jak stópki poszły do góry, to puszczają analizy, że nie ma bańki.

#nieruchomosci #mieszkanie #ekonomia #gospodarka #banka

Ja prdl jaki to jest dzban……

Ja prdl jaki to jest dzban… xD Przypomniałem sobie od razu dlaczego przestałem zaglądać na jakiekolwiek tagi poza „mecz” i współczuję tym, którzy muszą te wysrywy regularnie czytać. Ktokolwiek mający cokolwiek wspólnego z rynkiem deweloperskim w praktyce, kto budował coś sam, kto pracuje albo pracował w deweloperce, kto jest kumatym pośrednikiem który współpracuje z deweloperami itp – na tekst: „prawda jest taka, że muszą sprzedawać” powinien zawyć ze śmiechu. xD

Prawda to jest taka, że większość deweloperów w PL to małe i średnie firmy, które nie budują same, tylko zawierają umowy z podwykonawcami na poszczególne etapy robót. Bo tak jest i taniej i łatwiej. Na dodatek finansują roboty budowlane kolejnymi transzami środków uzyskiwanych od klientów za pośrednictwem rachunku powierniczego z którego bank prowadzący rachunek powierniczy uwalnia transze w miarę postępu robót. Więc budowa jest w dużym stopniu „samofinansująca się” (poza oczywiście zakupem gruntu i okresową potrzebą dokapitalizowania spółki w momentach wahnięcia płynności).

Ponieważ pozabudowlane, bieżące koszty działalności są niskie i łatwo redukowalne (miłe panie z biura sprzedaży można zwolnić i zastąpić za jakiś czas innymi) zdecydowana większość deweloperów nie ma problemu z ograniczeniem aktywności inwestycyjnej w momentach dekoniunktury. Ani bank ziemi nie woła jeść, ani koszty stałe nie cisną, ani kredytów deweloperskich na karku nie ma (których zresztą banki wcale nie tak chętnie chcą udzielać, ale to inna sprawa).
Czyli jeżeli na rynku robi się bryndza to deweloperzy idą w przeczekanie. „Ograniczają nowe projekty” – jak to się ładnie pisze. Zamiast czterech bloczków wybudują jeden. Przeprojektują lokale tak, żeby się łatwiej sprzedały. Postawią coś na gorszej działce. Zrobią jakiś projekt „budżetowy”, żeby się publika podnieciła, że ceny spadły.

I teraz wchodzi cały na biało taki mickpl i twierdzi, że „prawda jest taka, że deweloperzy muszą sprzedawać!”. No muszą i już! Muszą budować, muszą sprzedawać mimo gorszej koniunktury, bo… bo w sumie nie wiadomo dlaczego. xD Deweloperscy giganci notowani na giełdzie to ułamek rynku, w każdym większym mieście dominuje drobnica, która nawet nie musi tłumaczyć się przed akcjonariuszami. Zresztą jacy akcjonariusze mieliby pretensje do firmy, która nie ryzykuje na niepewnym rynku?

Czyli deweloperzy nie mogą ani budować mniej, ani gorzej, ani w gorszych lokalizacjach, ani w ogóle ciąć po kosztach.
Muszą budować i to nie dość, że w tej samej ilości, to jeszcze tej samej jakości, a na koniec to taniej sprzedawać. Dużo taniej! Bo przecież bydzie wielkie #jebniecie a bańka penknie xD

Co dalej? Ano pan ekspert twierdzi, że mieszkania nie będą się sprzedawać, bo większość Polaków nie ma oszczędności.
Ktoś tu ewidentnie nie zna zasady Pareta. xD 80% może nie być stać na zakup nieruchomości, które nadal będą się sprzedawały jak woda, o ile tylko te 20% z kasą uzna zakup za sensowny…. 😉 Jeżeli więc oceniać zdolność finansową Polaków to lepszym wskaźnikiem jest ile Polacy mają oszczędności w ogóle, a nie to jaka ich część nie ma ich wcale, bo oni i tak się w tej kalkulacji i tak nigdy nie liczyli.

Podsumowując zajebisty wywód analityczny mirkoeksperta w rzeczywistości brzmi tak:
– Deweloperzy będą budować – „bo muszą”.
– Kiedy już wybudują będą musieli sprzedać.
– A ponieważ na rynku będzie mniej pieniędzy (bo kredyty będą gorzej dostępnie a Polacy przeciętnie mają mało oszczędności) to będą musieli sprzedać taniej.
– Nie mogą budować mniej, żeby utrzymać cenę – bo „nie mogą”.
– Nie mogą też budować gorzej, w niższej jakości i gorszych lokalizacjach – bo „nie mogą”
– Pomimo dekoniunktury nadal będą budować dużo, ale sprzedawać taniej – czego nie rozumiesz?

Nie ma też takiej opcji, żeby ktoś wam podkupił właśnie taniejące mieszkanko jak już przyjdzie to święte jebnięcie. Dlaczego? Bo będzie mniej kasy na rynku! Czyli jeżeli czaisz się na nowy kwadrat na Mokotowie po 8k/m2, a deweloper będzie musiał obniżyć cenę z 10k/m2, to nie ma takiej opcji, że przyjdzie do niego ktoś kto zadowoli się obniżką 9500k/m2. Jego tam nie będzie, bo na rynku będzie mniej pieniędzy, ale mieszkań na sprzedaż będzie tyle samo co teraz! Rozumiesz już?

Taki hokus pokus, że od razu przestaniesz być biedniejszy od innych.

Wujek mick Ci to załatwi, tylko musisz jeszcze trochę poczekać.

A wszystko to już niedługo, już wkrótce, o czym zapewni wszystkich niestrudzony troll. Piszący to samo kolejny rok. I kolejny… I jeszcze kolejny… xD

#nieruchomosci #mieszkanie #ekonomia #gospodarka #wkpinvestments

Jeszcze raz z innej strony,…

Jeszcze raz z innej strony, bo jeszcze nie wszyscy czają.

AKT I. Kasa na nieruchomości

Otóż na rynku są dwa rodzaje gotówki. Taka prawdziwa, którą mamy w kieszeni lub na kontach i wirtualna w postaci zdolności kredytowej. Jeśli chodzi o popyt tu i teraz to obie się sumują. Czyli jak Polaku robaku masz 20 tys. zł oszczędności i 400 tys. zł zdolności kredytowej to w sumie możesz dać panu deweloperowi maks. 420 tys. zł za mieszkanie. Więcej mu nie dasz, chociażbyś się zesrał. Oczywiście są wariacje typu małżeństwo ma więcej zdolności, bo razy dwa, na wkład pożyczamy od brata, szwagra i taty, ale mechanizm jest stały. Twoja kasa to zdolność kredytowa plus gotówka.

AKT II. Kupujący

Deweloperzy straszą funduszami, bo w wawie jakiś wykupił bloczek. Ludzie w to chyba wierzą, bo dużo można o tym poczytać. Faktem jest, że 99,5% zakupów to są osoby fizyczne. To są twarde, oficjalne dane. W Polsce w ostatnich latach oddaje się ok. 200 tys. mieszkań rocznie i 99,5% z tego kupują fiziole, czy to na inwestycje, czy na własne potrzeby.

Jednocześnie większość zakupów to są zakupy na kredyt. Nieporozumienie bierze się z tego, że NBP jako „klienta gotówkowego” traktuje osobę, która ma więcej niż 20% wkładu własnego, czyli 20% wkładu plus złotówka, a 79,999% kredytu pod korek – i pyk, jesteś pan klient gotówkowy.

AKT III. Cele zakupowe

Wg oficjalnych danych publikowanych przez NBP i banki, prawie połowa zakupów to są zakupy na różne inwestycje, tj. wynajem, dalszą sprzedaż z przebitką czy po prostu kiszenie pieniędzy w kurnikach inwestycyjnych. To są dane i tak sporo zaniżone, bo w głównych ośrodkach szacuje się, że to nawet 3/4 wszystkich transakcji na rynku pierwotnym. Ile tego gdzie jest dokładnie to trudno powiedzieć, bo nikt nie robi szczegółowych badań, a ludzie w biurach deweloperów nie mówią po co im to.

AKT IV. Stopy procentowe

No więc skoro wiemy, że:

1. rynek jest zasilany głównie kredytem

2. sporo zakupów to inwestycje

3. inflacja leci na księżyc i dalej

to pozostaje pytanie co się stanie jak RPP skorzysta z podstawowego instrumentu walki inflacją czyli podnoszenia stópek. Historycznie to było tak, że mieliśmy raz inflację wyższą raz niższą, ale zawsze stopy były wyżej od inflacji lub szybko ją doganiały. No tak to generalnie powinno wyglądać.

I teraz najciekawsze: każdy 1% stóp do góry odpowiada z grubsza 10% spadkowi zdolności kredytowej. Inflację mamy ok. 6%, czyli jeżeli mielibyśmy normalnych ludzi w banku centralnym to kompromisowym rozwiązaniem (tj. aby kredytobiorcy się nie posrali), byłoby podniesienie stóp procentowych do ok. 3%.

Od lipca za to mamy już nowe obowiązki z Rekomendacji S od KNF, która nakazała liczyć zdolność kredytową na maks. 25 lat – to obniżyło zdolność od lipca o ok. 10%.

AKT V. Szklana kula

Dajmy na to, że RPP podnosi stópki do 3% (a może dużo więcej), dodajmy rekomendację S. Janusz dostanie ok. połowę mniej kredytu. Deweloperzy prężą muskuły, straszą ograniczaniem podaży i takimi tam, ale prawda jest taka, że muszą sprzedawać. Jakie są scenariusze?

– po prostu spadną ceny, do takich poziomów na których ludzi będzie stać (będą mieli zdolność)
– ceny spadną za mało, bo sięgną już rentowności inwestycji, w takim przypadku padają deweloperzy i mieszkania są jeszcze tańsze
– ceny nie spadną, mimo tego, że kasy na rynku będzie mniej o połowę (XD)

Zaraz ktoś napisze hurr durr, no ale jako to jak spadno to przecież ludzie wykupio taniej. No właśnie nie. XD Bo ceny kształtuje ilość kasy na rynku, a ta to gotówka plus zdolność. A w zasadzie to sama zdolność, bo w tym kraju powszechnym problemem jest odłożenie na chociaż te 10% wkładu, a ponad połowa rodaków ma oszczędności, nie pamiętam, chyba 5000 zł. XD Z tego zresztą jest ten niesamowity pomysł Nowego Ładu, aby ludziom ten wkład gwarantować.

EPILOG

Czy poziom cen zostanie utrzymany? No skoro wiemy, że kredytu będzie mniej to pytanie ile jeszcze jest na rynku gotówki. Byliśmy przez 1,5 zalewani info, że stópki będą na niskim lub nawet ujemnym (XD, Wielka Bolska jak Dania). Jeszcze kurde 2 tygodnie temu analitycy pisali, że pierwsza, jakakolwiek podwyżka będzie w połowe 2022, a niektórzy, że w 2023 (XD). To wygenerowało run na kurniki inwestycyjne. Wydaje mi się, że pieniądze zostały wydane i ceny mogą iść tylko w dół, tym mocniej im bardziej stopy pójdą w górę, a dodatkowo zaraz zobaczymy jak na świat wpłynie sytuacja w Chinach.

BONUS

Hurr durr piniondze zeżre inflacja!! – Nie zeżre inflacja debilu, bo jak ceny mieszkań spadają, a swoje środki chcesz przeznaczyć na mieszkanie to masz na nich, w stosunku do mieszkania, deflację. XD

#nieruchomosci #mieszkanie #ekonomia #gospodarka #wkpinvestments